"Otrzymasz ofertę, ktora pozwoli Ci osiągnąć finansową niezależność. Przed Tobą lata dobrobytu" Jupi! Cierpliwie czekam, w końcu kiedyś się spełni, przecież chińskie ciasteczka nie mogą się mylić ;)
Najgorsze juz chyba za mna. Siedze w pociagu jadacym do Gdyni. Morze to cos co uwielbiam i juz nie moge sie doczekac kolejnego spotkania z piaskiem i falami.
Nie obylo sie bez malych przygod na starcie. Wybieglam z domu tak zamyslona, ze choc wiedzialam o istnienu pod blokiem kaluzy, to i tak centralnie w nia wlazlam. Ochlapalam jasne dzinsy, jedyne spodnie nie liczac pizamowych dresow, prawie po same kolana. Zeby jeszcze kaluza byla na chodniku, ale nie ona musi sie robic w tym ziemistym miejscu, dzieki temu jak spodnie wyschna to na nogawkach zostana brazowe placki.
Udalo mi sie odpowiednio wczesnie dotrzec na dworzec i bez stresu kupic bilet, gazetke i jedzonko na droge, a potem zaczely sie schody...
Na peronie dziki tlum i podstawione dwa wagony. Pani zapowiada, ze dolacza do nich te, ktore zaraz wjada z Jeleniej Gory, bo z tamtego skladu na Warszawe odepna i przetocza te wagony do Gdyni. Komunikat sie powtarza, pociag lada moment wjedzie na sasiedni peron, chwila wahania, decyzja i biegne! jak ma mi sie udac to tylko jesli wsiade zanim wagony wjada ma wlasciwy tor. Na schodach juz slychac hamowanie, za chwile ludzie wysiadaja, kilku biegnie a ja z nimi, zeby zlapac te wagony do Gdyni, ktore i tak juz sa pelne. Akcja zakonczona sukcesem! mam miejsce w przedziale z jakas rodzina z dzieckiem. Dwie minuty pozniej na peronie 3 sceny jak z dramatu wojennego, z nerwami, ale bez ofiar pasazerowie zajmuja miejsca glownie na korytarzu i z 10 minutowym poslizgiem ruszamy.
Neptunie, przybywam!
idzie kominiarz po... po piętrach łazi, nawiedza mieszkańców i wentylację sprawdza. Tym razem Brat podejmował kominiarza, o czym zameldował zaraz po wizytacji
B: te siateczki na kratkach trzeba albo wyczyścić, albo zdjąć, bo prawie nie ma cuguJ: a bez siateczek jest cug??
B: nie fatygowaliśmy się
ale kominiarz miał teorię
że jak się siateczki zapchały, to znaczy że cug jest
Ech no i co z tym fantem zrobić? Kolejnego mycia (raz były myte przy malowaniu) to te siateczki nie przetrwają, czyli że chyba trzeba nowe kratki kupić i wymienić, bo ten cały cug to raczej być musi...
Pojawiły się truskawki w ilości zadowalającej i cenie do przełknięcia, zatem korzystamy ile wlezie, co by nas koniec sezonu nie zaskoczył nienasyconych.
Popełniłam pierwszy (w sezonie) sernik na zimno :) jest/był taki jaki powinien być - na biszkoptach, z prawdziwego sera białego, z truskawkami i galaretką (jak widać na załączonym obrazku) pełnił funkcję tortu ponieważ...
Ponieważ w tak zwanym międzyczasie w Ekipie znów komuś lat przybyło i uczciliśmy to imprezką wyjazdową. Znów udowodniliśmy, że nam muzyka nie przeszkadza, a pogoda to już w ogóle. Z ekipą najlepszą na świecie prawie zdarliśmy gardła i jak zawsze świetnie się bawiliśmy mimo, że padało, wiało i grzmiało a skład był niepełny (kto nie był niech żałuje). Trafiliśmy dwa "okna pogodowe" i zaliczyliśmy dwa spacery nad jezioro a przy okazji weekendowy kurs windsufringu by Luźny:
i sesję zdjeciową (w klatce czasu zamknął nas Pokorro) a Jubilatka, która udostępniła zdjęcie podsumowała to jednym, bardzo trafnym choć obcym słowem na F
A w tygodniu w robocie zatrzęsienie spraw do załatwienia, po pracy zbijam wirtualną fortunę przy zielonym stoliku, czasem używając małego fortelu z ziomalem zza oceanu, a w chwili nudy kradnę z moją mafią, no bo cóż robić kiedy pada deszcz, ileż można sprzątać?! ;-)
ps1 Jules miał na nazwisko Winnfield, w życiu bym sobie nie przypomniałam, Vega jest łatwiejsze do zapamiętania ;)
Tydzień minął nawet nie wiadomo kiedy, przyszedł weekend i był bardzo udany - Państwo K. i Państwo N. nawiedzili moje skromne progi (dzięki serdeczne, zapraszam ponownie!), a w niedzielę odwiedziliśmy z Miko zoo ->
No i nadszedł kolejny tydzień, który szybko zleciał, choć na końcówce
dał mi trochę w kość, ale właśnie zaczął się znów weekend (jupi!) Tym
razem kolorowo-urodzinowy, będzie super, pierwszy sernik sezonu
truskawkowego już prawie gotowy, jutro imprezka :)